poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Z WIZYTĄ W CENTRUM ONKOLOGII


Drzwi windy zamknęły się za mną bezszelestnie. No, tak, przecież to nowiuteńki, do tego bardzo nowoczesny budynek, ledwie parę miesięcy temu oddany do użytkowania. Windy, siłą rzeczy będą tu ciche. I delikatne – nie poczułem nawet, że ruszamy. Bez jednego drgnięcia kabina wspinała się ku ostatniemu piętru. Kątem oka obserwowałem współpasażerów. Miękka cisza potęgowała konsternację jaka zwykle obejmuje obcych sobie ludzi umieszczonych nagle zbyt blisko w zamkniętej przestrzeni. Aż było słychać nasze oddechy. Wyraźne, cierpliwe, idealne. Mój Boże, jak my w tej windzie pięknie oddychaliśmy!

Z WIZYTĄ W CENTRUM ONKOLOGII

Drzwi windy zamknęły się za mną bezszelestnie. No, tak, przecież to nowiuteńki, do tego bardzo nowoczesny budynek, ledwie parę miesięcy ...