sobota, 11 lutego 2017

Światła

Pewien Policjant wybrał się po służbie na ryby. Zarzucił wędkę i po chwili wyłowił z wody Rybkę. Złotą, oczywiście. Już, już miał podskoczyć z radości, ale przyzwyczajenia wyniesione z pracy wzięły górę.
- Nazwisko? - zapytał stanowczo, acz uprzejmie.
- Rybka.
- Imię?
- Złota.
- Adres zameldowania?
- Glinianki łamane przez wrak volkswagena z trzema trupami na siedzeniach.
- Imiona rodziców?
- Złoty, Złota.
- Co tu robicie?
- Spełniam życzenia...
- Trzy?
- Tak. 
- Dobrze, więc moje pierwsze życzenie jest, żeby tu się pojawiło skrzyżowanie.
Rybka machnęła ogonkiem i pojawiło się piękne skrzyżowanie.
- Ze światłami!
Rybka machnęła ogonkiem i pojawiły się piękne światła.
- A teraz, jak zapali się czerwone, przejdź przez pasy!
- Ale...
- Bez ale!
Rybka poczekała na zmianę świateł i przeszła na czerwonym.
Policjant przyskoczył do niej.
- To będzie mandacik! - nie krył zadowolenia.
Rybka była zaszokowana.
- Ależ... nie rozumiem... dlaczego pan... - próbowała z siebie wydusić.
Policjant uśmiechnął się melancholijnie pod wąsem.
- Statystyki, kochana, statystyki!


Z WIZYTĄ W CENTRUM ONKOLOGII

Drzwi windy zamknęły się za mną bezszelestnie. No, tak, przecież to nowiuteńki, do tego bardzo nowoczesny budynek, ledwie parę miesięcy ...