niedziela, 13 listopada 2016

Brudaska


Pisz kurwa, leszczu jak ci mówię, słowo kurwa w słowo, bo zapierdole, co jest kurwa?! Jakie zapierdole!?!? Nie słyszysz jebańcu pierdolonego „ę” na końcu!? Myślisz kurwa, że jakaś małpa jestem, cwelu w dupę jebany?! Więc kurwa, jak nie słyszysz, to i tak piszesz, chuju zbolały. No właśnie kurwa, szybko się uczysz, kurwo. Więc, kurwa było tak... co się tak kurwa trzymasz? Do wesela się zagoi, no pisz kurwa, bo ci naprawdę przypierdolę! Było kurwa tak, że Frans, dobrze napisałeś, Frans bo nie chodzi o Franza, tylko o ten pierwiastek, wiedziałeś kurwa, że taki jest? Nie wiedziałeś, kurwa! A jest, kurwa i to radioaktywny, jeszcze z czasów podstawówki ta ksywka była, ale nie pytaj mnie kurwa jak, bo ja chodziłem do dziewiątki i tej historii nie znam dobrze, zresztą chuj mnie to obchodzi, tym bardziej teraz. No więc Frans od zawsze miał w sobie coś kurwa miękkiego, takie jest moje kurwa zdanie, od zawsze. Jasne, że chojraczył na fest, pierwszy był do klepania frajerów, na siłkę dygał, masę robił, ale masa się go nie trzymała, ha ha, kurwa, dobre, co? Masa się go nie trzymała! Więc chyba dlatego se tego psa sprawił, psa kurwa to mało powiedziane, to była jebana bestia kurwa, nie pies. Jakiś taki mieszaniec kurwa pit bulla z jakimiś rottweilerami, tak to się kurwa pisze? Jesteś kurwa pewien? No to kurwa, brawo. Pokaż, nic ci kurwa nie będzie, nie jest złamany. ... Co to jest? No, te kropki. Jaka kurwa pauza? Nie ma tu kurwa żadnej pauzy, jak to wygląda, kurwa? Jedziemy z koksem, bo nie mam kurwa czasu. Ten pies, kurwa, biały jebaniec z czarnym pyskiem, nienawidził wszystkich, swoich, kurwa, nie swoich, rzucał się na każdego, a było widać w tych pierdolonych ślipiach, że chętnie to by zajebał na miejscu. Ale Fransa słuchał, powiedzmy, kurwa, że słuchał, bo zawsze mi się wydawało, że to jest kurwa na granicy, że niby słucha, ale jakby Frans fiknął, to kurwa po Fransie. I to było w sumie dosyć chujowe, bo jak ten chuj przychodził z tym jebańcem na bramę, to robiło się kurwa nieswojo, stoisz kurwa, jebaniec patrzy, idziesz się kurwa odlać, patrzy jebaniec, ale już tak, że nie wiesz, czy się kurwa rzuci na ciebie, czy nie, pstrykniesz kiepa, to warczy i chuj, kurwa, gadka się nie klei. I raz kurwa, stoimy, kurwa, wszyscy, atmosfera napięta, myślę sobie, idź kurwa z tym psem w chuj, bo fajnie było, a jest nie. I nagle przechodzi obok ta brudaska, jebnięta w chuj od razu widać, śmierdząca kurwa od tych całych kurwa dredów i normalnie jebnięta albo sćpana w chuj, bo się zatrzymuje przy nas, se kurwa wyobraź, zamiast, kurwa przyspieszyć, ta się zatrzymuje i piszczy jaki kurwa piękny piesek i wyciąga rękę. To ja myślałem, że on jej tę rękę ujebie zaraz w całości, ale co to, to nie, bo w niego kurwa coś kurwa wstępuje i się normalnie do niej łasi jak jakiś kurwa szczeniak, macha kikutem i się o mało nie zeszcza ze szczęścia. Frans to nawet z początku ciągnął go za smycz i coś tam burczał, że Sajfer, bo tak się nazywa jebaniec, chociaż nie wiem czy tak to się pisze, ale jebać to, od Szatana, noga Sajfer i widać, że mu w chuj głupio, bo to już żaden kurwa Szatan, tylko jakiś kurwa pieszczoszek brudaski. I ta szmata, kurwa bawi się z tym jebańcem w najlepsze, Frans się spocił jak pierdolona mysz, nas przyznaję zamurowało w chuj, też nie wiedziałem, śmiać się, kurwa, zajebać jej, czy kurwa komu, a ta jeszcze kurwa podnosi głowę i się do Fransa uśmiecha. No w chuj zjebana pizda, się uśmiecha i to już Fransa rozjebało w drzazgi, normalnie się kurwa zaczerwienił, i tu uważam jest Fransa koniec, tu się on zaczyna. Bo ta kurwa sobie poszła zaraz w chuj, ale już było po Fransie. Jak się na bramie nie pojawił raz, drugi, myślę, chuj, głupio mu, też bym parę dni odchorował. Ale potem, jakoś zapomniałem i o nim, a i bez niego i tego kurwa całego Sajfera lepiej się jakoś tak stało. Tylko, że parę tygodni po całej akcji idę kurwa przez park, bo na skróty i widzę Fransa z tą brudaską, na kurwa spacerze, kurwa! Tu cię kurwa mam, chuju zbolały, myślę sobie. Zawsze byłeś kurwa miękki dydek, może ją jeszcze kurwa za rękę złapiesz, cwelu? Nawet chciałem podejść i powiedzieć, cześć Frans i jej kurwa wyjebać, żeby zobaczyć, co zrobi, jak się zachowa, ale miał ze sobą tego kurwa całego Szatana, i to trzeba powiedzieć, że on szedł przy jej nodze, kurwa, nie przy jego, taki to, kurwa pies. A potem jeszcze parę razy ich przyłapałem, jak się bujają po mieście, do kina kurwa se chodzą, do kurwa pizzerii, no żesz do chuja pana, z taką brudaską!? Nie możesz sobie kurwa porządnej panny znaleźć, jebańcu, tylko z takim śmieciem, z taką śmierdzącą pizdą niedomytą, za kurwa rączkę, buzi buzi w ciemnym zaułku? To ja ci powiem, jak to się nazywa, kurwa, to się nazywa zdrada narodu, zdrada czystości kurwa rasy i tego się nie wybacza, o nie kurwa. I tu dochodzimy do sedna sprawy, bo to jest kurwa epitafium dla tego zdrajcy Fransa. Jak to napiszesz, to wrzucisz to na internety, pokażę ci gdzie, razem z tymi fotkami, widzisz, widzisz, kurwa? I tutaj, kurwa, o, widzisz, co robią? Jak im, kurwa do śmiechu, ale to już niedługo, kurwa, niedługo. Bo to będzie koniec tego całego Fransa i jego pizdy, przy okazji, pedała w dupę jebanego, żeby wiedział, że nie ma już wstępu na dzielnicę. Tak, kurwa, to będzie jego śmierć ogólnokurwaspołeczna i chuj. Bo prywatną spotka, jak się zobaczymy w cztery oczy, sam na sam, kurwa, po odstrzeleniu tego jebanego kundla. I kropka kurwa!



Z WIZYTĄ W CENTRUM ONKOLOGII

Drzwi windy zamknęły się za mną bezszelestnie. No, tak, przecież to nowiuteńki, do tego bardzo nowoczesny budynek, ledwie parę miesięcy ...