piątek, 8 stycznia 2016

BUT A


Było państewko tak małe, że jego Prezydent musiał stać na jednej nodze, gdyż druga nie mieściła się już w granicach administracyjnych kraju. No dobrze, powiecie, można i tak, ale co z obywatelami? Cóż, pozostawało im zamieszkać na obuwiu pana Prezydenta. Do wyboru mieli but znajdujący się na ziemi ojczystej, lub ten unoszący się w górze. Postanowili podzielić się sprawiedliwie, ale wiecie, jak to jest z tą sprawiedliwością.
Lepiej sytuowani obywatele przenieśli się na wyżej położony trzewik, mniej zamożni zostali na bucie wbitym w błoto. Przez chwilę zdawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Mieszkańcy uniesionego buta (który dla jasności oznaczono literą A) postawili na czubku stolicę, sznurowadła używali niczym drogi krajowej, wakacje spędzali nad Jęzorem. Biedniejsi próbowali parać się rolnictwem. Niestety, mało co chciało rosnąć na zawilgoconym obuwiu, z wyjątkiem grzybów.
Wkrótce okazało się, że coś tu śmierdzi. Nie, nie chodziło o sprawiedliwość. Swego czasu pan Prezydent musiał w coś wdepnąć. W stolicy głośno zadawano pytania: jak do tego doszło? Kto to teraz posprząta? Czyje to właściwie gówno? Polityczne spory trzeba jednak było odłożyć na bok, gdyż smród stawał się trudny do zniesienia. Z niemałym poświęceniem zorganizowano szeroko zakrojoną akcję zeskrobywania paskudztwa, do której zaangażowano bezrobotnych mieszkańców Buta B (ta nazwa się nie przyjęła, biedota wolała pozostać przy swojskim Kajaku).
Skuwane, zdrapywane i odklejane fragmenty odchodów zaczęły oczywiście zasypywać niżej położone tereny. Bratobójcza wojna wisiała na włosku. Dzięki Bogu, paru pozostałych jeszcze na gospodarstwach rolników szybko dostrzegło niewątpliwe korzyści wypływające z odpowiedniego nawożenia ubogiej dotąd przyszwy. Uprawy ruszyły z Buta B jak dzikie. Wkrótce stał się potęgą hodowlaną, słynącą szczególnie z niezrównanych w smaku ostrych papryczek.

Z WIZYTĄ W CENTRUM ONKOLOGII

Drzwi windy zamknęły się za mną bezszelestnie. No, tak, przecież to nowiuteńki, do tego bardzo nowoczesny budynek, ledwie parę miesięcy ...