czwartek, 3 grudnia 2015

JEDEN ROLNIK MIAŁ


Jeden rolnik miał krowę, która nie chciała mu mleka dawać. Na nic zdały się prośby, groźby, kwiaty, bombonierki. Krowa szła w zaparte. Wówczas gospodarz wpadł na pomysł prosty i nowoczesny zarazem. Przyniósł z domu laptop z baterią naładowaną i puścił krasuli filmiki z internetu. Śmieszne, ze zwierzątkami. Krowa ryczała, a ten ją doił. Za wiele nie wydoił. Samo zwierzę podstęp zniuchało, czy filmiki zaczęły się powtarzać, dość, że trącony rogiem laptop spadł z hukiem, ekran w pół pękł, a klawisze po klepisku się rozsypały. Tego było już za wiele! Pozbierał rolnik klawisze i laptop do domu zaniósł. Przyciski z literkami w odpowiednie, jak mu się zdawało miejsca powtykał i wrzucił na lokalny portal ogłoszenie następującej treści:

sprzedam krowe dojna 3 letnia bez posrednikow gotowka

Klawisze, zdaje się, źle powkładane były, bo wyszło mu:

gwiazd krzyk
umierających
w kościach
czuję
wieczność

Krowy nie sprzedał, a w internecie zawrzało. Jedni oburzeni byli, że ktoś takie głupoty w dziale kupno/sprzedaż zamieszcza, inni chwalili tadeusza68 za fantazję. Na forach spory nie cichły, temat głośny w regionie się zrobił. Sprawą zainteresowała się redaktor z lokalnej stacji telewizyjnej. Zajechała na gospodarstwo, wywiad z rolnikiem przeprowadzić. Materiał co prawda nie poszedł, ale zapis rozmowy się zachował:

REDAKTOR Dlaczego postanowił pan zająć się tworzeniem poezji współczesnej?
ROLNIK Krowę chciałem tylko sprzedać...
REDAKTOR Czy to metafora?
ROLNIK A gdzie tam! Nasza, polska!
REDAKTOR Poezja?
ROLNIK Słów do bestyjki już nie mam!
REDAKTOR Rozumiem. Czy nawiązując do faktu, iż składamy się z materii pozostałej po dawno wygasłych gwiazdach, chciał pan nadać egzystencji człowieka kosmiczny wymiar?
ROLNIK Pani, ja tam nic nie wiem!
REDAKTOR Zamierza pan kontynuować karierę literacką?
ROLNIK Nie zawracajcie mi tu głowy głupotami! Świnie muszę nakarmić!

Telewizja pojechała, ale ziarno zostało zasiane. Zasiadł więc rolnik do laptopa i poezję próbował wymyślać. Cały dzień siedział, klawisze z nudów przestawiał, nic mu jednak do głowy nie przychodziło. Wreszcie złość go zdjęła, napisał szybko:

pustka w glowie
skarpety śmierdzo
ide na zewnątrz

I poszedł zwierzętom podsypać, bo z głodu wyły. Przedtem przesłał jeszcze swój wiersz na konkurs poetycki ogłoszony przez bibliotekę wojewódzką, na adres, który mu na odchodnym pani redaktor wcisnęła.

Wiersz rolnika pierwszą nagrodę w konkursie zdobył, jednogłośnie. Członkowie jury byli pod wielkim wrażeniem. Mówili o radykalnym przekraczaniu języka granic, o geście zerwania z tradycyjnym dyskursem, a nawet, o nowym dialekcie wyrażającym ducha czasów, w których przyszło nam żyć.
Na wręczaniu nagród, rolnik był jakiś nieswój, ale gdy okazało się, że zwycięzca otrzymuje nowy laptop, bardzo się ucieszył. Powiedział do mikrofonu:
 – Już ja ci, cholero pokażę!







Z WIZYTĄ W CENTRUM ONKOLOGII

Drzwi windy zamknęły się za mną bezszelestnie. No, tak, przecież to nowiuteńki, do tego bardzo nowoczesny budynek, ledwie parę miesięcy ...