środa, 7 października 2015

Jaśniepan

       W pewnym zagajniku mieszkał pan, na którego prawdziwi mieszkańcy mówili Jaśniepan, ponieważ najczęściej można było go spotkać przysypiającego na pobliskiej ławce. Nikt nie wiedział skąd Jaśniepan przybył i dokąd zmierza. Wyglądało na to, że był tu od zawsze i nigdzie się nie wybiera. 
       Jaśniepan zupełnie o siebie nie dbał. W przeciwieństwie do prawdziwych mieszkańców, którzy uprawiali gimnastykę: rzucali okiem, kręcili nosem (niektórzy nawet głową), brali na język, machali ręką. Byli też tacy, którzy się pochylali i tacy, co prostowali. Jaśniepan tylko wzruszał ramionami. 
       W gruncie rzeczy miał kolorowe życie. Jego sufit był zielony, noga fioletowa, a przyszłość czarna (to wszak też kolor). Prawdziwi mieszkańcy obawiali się, że Jaśniepan nie jest w stanie tego docenić.  Dlatego właśnie przysłali poetę: żeby wszystko stało się jasne.

Z WIZYTĄ W CENTRUM ONKOLOGII

Drzwi windy zamknęły się za mną bezszelestnie. No, tak, przecież to nowiuteńki, do tego bardzo nowoczesny budynek, ledwie parę miesięcy ...