wtorek, 2 czerwca 2015

Bajka o Gównie


Było sobie raz gówno, które stwierdziło, że się nie da.
– Jak to się nie da? – zapytacie. –  Znowu?
– Jak to? Znowu? – zdziwi się gówno. – Przecież dopiero się pojawiłem!
– Wciąż to słyszymy: tego się nie da, tamtego się nie da! – stwierdzicie rzeczowo.
–Ale to ja się nie dam! – wypręży się gówno.
–Takie gówno? – zdziwicie się szczerze.
– Gówno!
– A, to przepraszamy. Gówno, oczywiście – pochylicie czoła.
– No co! Każdy ma prawo do... do... – zatnie się Gówno.
– No, do czego? – uśmiechniecie się ironicznie, choć ciepło.
– Do... do sięgania do gwiazd, na przykład! – palnie Gówno.
– O! Wysoko mierzysz... mierzy... pan... – zaplączecie się odrobinę.
– Wystarczy Gówno. Może trochę się zagalopowałem z tymi gwiazdami...
– Czyli nie zostaniesz szeryfem? – zapytacie dwuznacznie.
– Że co? – zgubi się Gówno w tych słownych gierkach.
– A nic, żartowaliśmy – zlitujecie się. – Powiedz, co chcesz robić?
– Szeryfem? – uprze się Gówno.
– No, galop, konie, gwiazda, Dziki Zachód, ciąg skojarzeń, nie przejmuj się – spróbujecie wybrnąć.
– A! Rozumiem! Mam zostać batem! – odkryje Gówno.
– Że co? – z kolei wy zgubicie się w tej gównianej logice.
– A nic, ciąg skojarzeń: Raj, Wygnanie, Upadek w Świat,  nie przejmujcie się, na razie – zawoła Gówno i raźno ruszy przed siebie.
A was z lekka zatka.




Koci łeb

Wiedziałem, że to się tak skończy. Że cały ten pies i związane z nim obowiązki spadną na mnie. Dlatego od początku byłem przeciwny, ale J...