środa, 15 kwietnia 2015

O jednej takiej, co pracy szukała



Idzie przez las jedna taka i pracy szuka.

Spotyka Lisa, pana Lisa.

 – Lisie, panie Lisie, pracy nie mam, dzieci w domu głodne, czy masz coś dla mnie?

A Lis, pan Lis obdziera ją ze skóry.



Idzie przez las jedna taka bez skóry i pracy szuka.

Spotyka Niedźwiedzia, Niedźwiedzia po prostu.

 – Niedźwiedziu, Niedźwiedziu, pracy nie mam, mieszkanie niezapłacone, zatrudnij proszę.

Niedźwiedź znad okularów spogląda.

 – A tańczyć umiesz?

Jedna taka ręce szeroko rozkłada.

 – Kto, jak nie ja!

Niedźwiedź nosem kręci.

 – Ale tak bez skóry, to nie wiem...

Jedna taka igliwiem się posypuje.

 – I na to jest rada!

I tańczy a klienci mięsko z niej podskubują.

Serca jednak nie straciła.

Nad ranem po zapłatę do Niedźwiedzia idzie, a ten ją po prostu wyrzuca.

 – Klienci się skarżyli, igliwie im do drinków wpadało, nic ci się nie należy.



Idzie przez las jedna taka bez skóry, bez mięśni i pracy szuka.

Spotyka Jelenia, króla nad królami.

 – Jeleniu mój królu, pracy nie mam, komornik już do drzwi puka, pomóż!

Jeleń, król nad królami łzawe oko odwraca.

 – Zawody się szykują, przydać się możesz.

I ustawia jedną taką pod drzewem, serce jej z piersi wyjmuje i stawia na głowie.

Strzelają jelenie z łuków do serca jednej takiej, ale żaden trafić nie może.

Król ją wzywa do siebie.

 – Za bardzo się rusza, trafić się nie da, nic tu po tobie.

I strąca serce jednej takiej w gęstwinę.



Idzie przez las jedna taka bez skóry, bez mięśni, bez serca i pracy szuka.

Spotyka Pająka.

 – Pająku, straszny pająku. Czy jest dla mnie nadzieja jeszcze?


A Pająk łapy zaciera, nerwy z jednej takiej wyciąga i pajęczynę sobie z nich plecie.



Idzie przez las taka jedna bez skóry, bez mięśni, bez serca, bez nerwów i pracy szu...

 – Wcale że nie, nie szukam! Nie mam do tego nerwów. Nie mam do tego serca. Nie mam do tego siły. Wszystko mi jedno.


A Pan Bóg na to [na migi]:


[To ja ci dam pracę].


Jedna taka po czaszce paluchem się skrobie.

 – A co niby mam robić?

Przez klatkę żeber na drugą stronę patrzy.

 – W moim stanie?



[Weź tę kosę i w świat idź].



I jedna taka poszła.



Poszła do Pająka.

Poszła do Jelenia, króla nad królami.

Poszła do Niedźwiedzia, po prostu.

Poszła do Lisa, pana Lisa.


Przyjdzie i do nas.



WERSJA DŹWIĘKOWA "JEDNEJ TAKIEJ" 






Koci łeb

Wiedziałem, że to się tak skończy. Że cały ten pies i związane z nim obowiązki spadną na mnie. Dlatego od początku byłem przeciwny, ale J...