Posty

nieznośna reklama bytu

- dzień dobry
- dzień dobry. proszę usiąść. co pana do mnie sprowadza?
- reklamy.
- o, czytał pan nasz tygodnik?
- nie.
- facebook?
- nie, nie o to chodzi.
- to skąd się pan dowiedział o mojej praktyce?
- nie wiem. od znajomego, nieważne. chodzi o reklamy w mojej głowie.
- w pańskiej głowie?
- tak. pojawiają się od jakiegoś czasu.
- pojawiają się?
- tak.
- ale... jak?
- no, po prostu. pojawiają się. zazwyczaj w blokach.
- w blokach?
- w sensie po trzy, cztery. pięć... jezus maria!
- co się stało?
- właśnie sobie uświadomiłem, że to rośnie.
- co rośnie?
- ilość reklam! najpierw była jedna. a i to rzadko.
- czyli zaczęło się od jednej reklamy?
- tak. ale to myślałem, że mi się po prostu przypominało.
- przypominało?
- tak, tak jak się nieraz coś przypomina, piosenka, czy coś.
- a... czego to była reklama, pamięta pan?
- nie. ja ich właściwie nie pamiętam za bardzo.
- i zaczęło pojawiać się ich coraz więcej?
- tak. po dwie, potem po trzy, cztery... i coraz częściej... co ja mam zrobić…

adm i ava

ava przyniosla dzisiaj cos dziwnego i mowi ze to dziecko
ava: twoje dziecko
ja: klamiesz
ava: glupi
i kladzie mi to na klawiature
moj boze myslalen ze ja zabije 
akurat robilem cos waznego
dziecko zrobilo sie czerwone i krzyczy
wrzucilem to do kosza
krzyczalo bardziej
zakrylem je boxami po zarciu
ucichlo
ava placze
mowi ze nie da mi drugiego dziecka
sie smialem
g;upia
weszla na skypa
i gada z glupolami
ja nie mam czasu na glupoty bo serwery klekly
wszyscy ciagna i ciagbna
a potem adm zrob cos adm napraw to
a co ja wszechmocny jestem czy co
wciskalem co sie dalo i chyba sie udalo
serwery znowu wolne
wraca ava 
ja: co tam
ava: nic
ja: ok
ava: ok
ja: to ok
a ona mnie wali czyms w glowe
czarno mi sie robi przed oczami
jeszcze chce sie wylogowac
ale nie zdazyl
teraz siedzi przywiazany do krzesla
i zobaczy
zobaczy jak to jest jak wylaczasz komus cos waznego
chwytam za wtyczke
ja: wylacze
adm: nie blagam nie 
ja: ty mi wylaczyles dziecko
adm: bo krzyczlo
ja: to ty tez teraz krzycz
adm: aaaaaaaaa
ja: wylaczam
adm: aaaaaaaaa
ja: d…

Siebiezna osobista

Mistrz Z.

Kosteczki

0:07:54 (wersja reżyserska)

Jest prawie idealnie. Chrupki serowe (duża miska), mini wafelki w czekoladzie (opakowanie własne), orzeszki ziemne niesolone (puszka), rodzynki jumbo (miseczka z wzorkiem), dwa banany (luzem), paluszki z sezamem (szklanka), paluszki solone (kubek z Pragi). Smakołyki pełnią wartę przy otwartym laptopie, do którego wprowadzają się właśnie ostatnie piksele starego dobrego kina akcji. Do tego kanapeczki: z pastą tuńczykową, z pastą jajeczną ze szczypiorkiem, z niebieskim serem i kapką majonezu, z pasztetem z pieczarkami i zielonym pieprzem. Pysznią się na wielkim talerzu w towarzystwie selera naciowego, garści czarnych oliwek, dwóch garści zielonych, marynowanych cebulek, ogóreczka. Dzielony na czworo rogalik z dżemem truskawkowym na osobnym talerzyku. Jedyne, nad czym ubolewa, to że nie wziął tych biscuitów w ciemnej czekoladzie. Wydawało mu się, że to już będzie za dużo, że to przesada, nie były też tanie. Długo stał przy półce, bijąc się z myślami. Nerwowo zaglądał do swojego koszyka. …